Piłka nożna

Plan Artety dotyczący Parteya nie wypala, a Spurs przyjmują kolejny prezent..

Plan Artety dotyczący Parteya nie wypala, a Spurs przyjmują kolejny prezent..
 

Mikel Arteta watches Arsenal lose to Brighton while Antonio Conte celebrates a Tottenham win.

Man Utd i Arsenal przedstawiły Tottenhamowi drogę do Ligi Mistrzów. Podopieczni Antonio Conte nie będą patrzeć darowanemu koniowi w zęby…

Mikel Arteta wziął na siebie obowiązek przeproszenia kibiców Arsenalu w imieniu swoich piłkarzy w zeszłym tygodniu. Jednak szef Arsenalu powinien szukać zadośćuczynienia za swoje własne błędy, które uniemożliwiły poprawę sytuacji w meczu z Brighton, a jednocześnie sprawiły, że Spurs umocnili się na czwartym miejscu.

Arsenal stracił w poniedziałek trzy bramki i trzy punkty w meczu z Crystal Palace, a jednocześnie został pozbawiony prawdopodobnie swojego najważniejszego zawodnika. Kontuzja uda przedwcześnie zakończyła występ Thomasa Parteya na Selhurst Park i nie wiadomo, kiedy Ghańczyk wróci do gry. Z dzisiejszego doświadczenia wynika, że dla Artety nie może to nastąpić zbyt szybko.

Od początku roku Partey znakomicie spisuje się w środku pola Arsenalu. Kupiony za duże pieniądze z Atletico Madryt miał problemy przez większość swojego pierwszego roku w północnym Londynie, ale po powrocie z AFCON-u Partey odnalazł się w tej roli, odgradzając czwórkę rezerwową Arsenalu od piłki, a jednocześnie dyktując jej tempo i oferując najskuteczniejszą drogę wyjścia spod pressingu przeciwników.

W poniedziałek Partey został sfaulowany przez Palace, ale pomocnik nie był osamotniony w tym wydarzeniu. Oczekiwano reakcji w meczu z Brighton, ale nie nastąpiła ona, głównie z powodu nieobecności Parteya. Przynajmniej do momentu, gdy na Emirates przegrywali już 2-0.

Arteta miał kilka możliwości zastąpienia swojego środkowego obrońcy. Pierwszą i najprostszą było przesunięcie Granita Xhaki na głębszą pozycję; inną – ustawienie szwajcarskiego pomocnika w parze z Albertem Sambi Lokongą i pozwolenie im na dzielenie się obowiązkami. Zamiast tego Arteta zdecydował się powierzyć Lokondze zadanie kierowania środkiem pola, do czego nie jest on jeszcze zdolny, dlatego od listopada 22-latek wystąpił tylko raz.

 

Zamiast wystawić Xhakę w dwójkowej rotacji, Arteta zdecydował się wystawić pomocnika na lewej obronie, najwyraźniej nie chcąc dać Nuno Tavaresowi kolejnej szansy po jego słabym występie w meczu z Palace. Decyzja ta okazała się brzemienna w skutkach – Lokonga został zmiażdżony w środku pola, przez który Partey mógłby przebrnąć, podczas gdy Xhaka wyglądał jak środkowy pomocnik grający na pozycji obrońcy. W systemie preferowanym przez Artetę nie ma oczywiście równorzędnego zastępstwa dla Parteya, więc menedżer Arsenalu może być zmuszony do zmiany formy, zwłaszcza jeśli Ghańczyka zabraknie przez większą część trudnego okresu przygotowawczego.

Przeczytaj także:  Rangersi 2-2 Borussia Dortmund: Podwójny gol Taverniera zapewnia wygraną nad Borrusią.

W przypadku Tottenhamu nie ma takich obaw. Wszystko wydaje się układać po myśli Conte…

Szef Spurs mógł obejrzeć, jak United i Arsenal się męczą, zanim wystawił niezmieniony skład na mecz z niezbyt konsekwentną Aston Villą. Już w trzeciej minucie Heung-min Son dał Tottenhamowi prowadzenie wspaniałym uderzeniem lewą nogą. Gol ten jednak rozbudził Villę i – jeśli ich gra w obronie jest jakimś wskaźnikiem – rozgniewał ją.

The Villans dbali o to, by w każdej sytuacji 50-50 i większości 60-40, w których brali udział, było coś ekstra. Była to taktyka wyraźnie narzucona przez Stevena Gerrarda, który prosił o 90-minutowy występ, z którego mógł być dumny. W tym tygodniu Villa zaczęła grać szybciej niż w zeszłą sobotę w meczu z Wolves, ale nie zdążyła jeszcze wyrządzić wczesnych szkód.

Matty Cash wyżywał się na Matcie Doherty’m, który tak imponująco przyczynił się do powrotu Spurs do wyścigu o pierwszą czwórkę pod wodzą Conte. Doherty dwukrotnie próbował kontynuować grę, ale trzeci rzut oka na fizjoterapeutę sprawił, że jego występ dobiegł końca. Dla Conte utrata kluczowego zawodnika nie stanowiła problemu. Oznaczała po prostu przyjście Sergio Reguilona, który może twierdzić, że jako naturalny lewoskrzydłowy oferuje lepszą równowagę.

Widząc, że Doherty odchodzi, a Villa nie ustaje w wysiłkach, by dosłownie odcisnąć swoje piętno na gościach, Spurs mogliby się załamać lub przynajmniej stracić koncentrację. Jednak podopieczni Conte byli bardzo skoncentrowani i domagali się rewanżu przed bramką.

7 – Hugo Lloris zdobył siedem bramek w pierwszych 45 minutach meczu z Aston Villą; odkąd Opta udostępnia te dane (od sezonu 2006-07), jest to najwięcej bramek zdobytych przez bramkarza Tottenhamu w pierwszej połowie jakiegokolwiek meczu Premier League. Opór. pic.twitter.com/Rcau7gx4oi

– OptaJoe (@OptaJoe) 9 kwietnia 2022

Tottenham dominował dzięki trzem golom, które były wspaniałe w swej prostocie, oraz czwartemu, który pokazał ich jakość i przewagę. Podczas gdy pierwsza bramka padła po zagraniu luźnej piłki, druga została zdobyta drogą numer jeden – Harry Kane wykorzystał podanie Dejana Kulusevskiego od Hugo Llorisa. Kane zrobił to samo przy drugim trafieniu Sona, a hat-trick Południowokoreańczyka nastąpił po tym, jak środkowi obrońcy Villi, Ezri Konsa i Tyrone Mings, zostali odpowiednio ukąszeni i usadzeni na ławce rezerwowych.

Przeczytaj także:  115 bramek strzelonych w tym sezonie: niesamowite tempo Bayernu

Kreatywne ruchy Spurs i ich opór w obliczu siły Villi stanowiły największy możliwy kontrast w stosunku do tego, co Manchester United zaprezentował na Goodison w porze lunchu. Być może Arsenal pokazał Tottenhamowi jasną drogę do Ligi Mistrzów, ale nie należy zapominać, że United pozwolili im na swobodną grę z Conte, gdy Włoch był dostępny.

Od czasu powołania Conte tylko City i Liverpool zgromadziły więcej punktów, z czego ostatnie 12 to maksymalna zdobycz z czterech meczów, która sprawiła, że Tottenham kontroluje walkę o czwartą pozycję. Walka ta nie jest przesądzona, gdyż tylko trzy punkty dzielą Spurs od Arsenalu, który ma mecz zaległy. Jednak piłkarze Conte są w dobrej formie, a Arteta pogłębia słabość The Gunners.

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

Możesz także przeczytać

Czytaj więcej